Technical support, czyli po naszemu ogólnie pomoc techniczna to ciężki kawałek chleba. Szczególnie dla osoby wybuchowym charakterem...
Pomoc techniczna prowadzona przez email i tak jest lepsza niż taki hot/help line, bo można sobie wstać i ochłonąć po kolejnym mailu, jacy my to imbecyle. Choć w internecie jest wiele filmików, jak to helpline wycisza rozmówcę, odreagowuje, po czym rozmawia dalej.
Na dodatek ludziom się wydaje, ze to nasz obowiązek świadczyć pomoc techniczną 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. A czy np Komputronik, który sprzedaje np oprogramowanie firmy Microsoft świadczy taką pomoc? Nasza firma też tylko redystrybuuje program w Polsce.
My po prostu chcemy ludziom pomagać, bo jednak oprogramowanie, które sprzedajemy do najłatwiejszych nie należy. Kolega staje na rzęsach, aby ceny były niższe, negocjuje promocje, ja robię szkolenia, odpisuję na maile a może jedna na 20 osób podziękuje nam za to, a reszta uzna, że to przecież nasz obowiązek.
Cóż, jak już wcześniej pisałem - jedna rzecz będzie przyjemnością, a inna już tylko obowiązkiem. Na szczęście dajemy radę i mam nadzieję, jak sądzę, z pozytywnym rezultatem.
Techsupp to także choroba. Do tego stopnia, że sprawdzam maile w weekend i czasami nawet na nie odpisuje. Ale szczerze powiem, to staram się tego nie robić. Bo raz odpiszę, to potem ktoś będzie oczekiwał odpowiedzi bez względu na porę dnia...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz