SDL się ugiął i...
No właśnie, sam się zastanawiam czy dobrze, czy też nie. Tzn zastanawiam się z punktu widzenia osoby kompletnie postronnej, bo jako osoba związana z tym oprogramowaniem, ze szkoleniami i sprzedażą powinienem się cieszyć, bo nie stracimy klientów.
Ale patrząc po prostu na produkt i aktualizację, to jak to powinno być? Wiele firm sprzedając aktualizację swojego produktu daje możliwość pracy także na starej wersji. Ale chyba zdecydowana większość sprzedając upgrade oczekuje od klienta, aby korzystał ze zaktualizowanej wersji a nie starej, albo starej i nowej.
Chyba właśnie najgorsza dla producenta, czyli SDL, jest sytuacja, gdy każdy freelancer ma teraz licencję i 2007 i 2009, oraz obie są "permamentne", czyli nie wygasają. Bo co to oznacza, a to, że korzystając z kodów można zainstalować na trzech maszynach program i udawać małą agencję tłumaczeń z trzema licencjami. Wiem, nie każdy taki jest i większość będzie korzystać tak, jako powinien klient, czyli na zmianę w zależności od potrzeby z 2007 i 2009.
Tak czy siak, to dobrze, że można korzystać bez limitu czasowego z Tradosa 2007, bo nie wiadomo, czy Trados Studio się przyjmie. Mi się ten produkt podoba, użytkownikom może też się podobać, ale głównie to chyba agencje i klienci zlecający tłumaczenie mają tu głos.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz