wtorek, 30 marca 2010

Po konferencji cz.2

Druga część relacji i drugi dzień konferencji.

Drugi dzień zaczął się dla mnie dość wcześnie, choć w hotelu byłem już dwie noce. Wszystko przez to, że rano trzeba było rozstawić się z całym majdanem na nowo. Zatem pobudka przed 7, śniadanie i idziemy do rejestracji.

Zaczynamy zatem o godzinie 8.20 "na rejestracji". Na szczęście uczestnicy rozłożyli w czasie swoje przybycie, więc natłok było, ale równomiernie rozłożony do godziny 9.00. Na tę godzinę zaplanowane było rozpoczęcie konferencji. Jest to o tyle istotne, gdyż pilnowaliśmy czasu rozpoczęcia i zakończenia każdego wystąpienia.

Konferencja, w odróżnieniu od warsztatów, jest oczywiście bardziej oblegana oraz przygotowanego miejsca jest więcej. Zatem jak już w przypadku poprzednich edycji mamy dwie duże sale oraz kawałek korytarza tylko dla uczestników. Dwie spore sale, które mogły pomieścić po prawie 200 osób doskonale się sprawdziły, choć klimatyzacja już czasami nie dawała sobie rady.

A same wykłady? Cóż, na chyba żadnym nie byłem od początku do końca. Takie życie osoby, która ma na identyfikatorze napis "ORGANIZATOR". Ale zdjęć trochę zrobiłem, z których na może 20 coś widać i je wkrótce opublikuję. W porównaniu do piątku było 2,5 raza więcej uczestników, więc i migracje pomiędzy salami były spore. Na szczęście nie było to wielkim problemem, a i do tego nikt się nie zgubił ;)

Oprócz tego, co się działo w salach, działo się także na korytarzu. Na korytarzu było stoisko BECK i Moravii-Polska. Ale ważniejsze działo się poza tymi stoiskami - networking, czyli spotkania, plotki, rozmowy biznesowe itp. Tego podobno zabrakło - za mało było miejsca i czasu na samej konferencji, aby móc rozwinąć część dyskusji i rozmów.

Na szczęście był jeszcze bankiet. Bankiet odbył się w hotelu w połączonych salach i miał charakter standing-party. Dla uczestników było kilka wysokich stolików, przy których można było sobie porozmawiać przy okazji konsumpcji kanapeczki, koreczka czy lampki wina. Całość trawa dwie godziny, a kończenie rozmów odbywało się już w licznych pubach w Krakowie. Widziałem, jak najpierw udała się silna grupa około 30 osób w stronę Kazimierza, a później kolejna 30 osobowa grupa z poszła także w tym kierunku. Poszliśmy i my, bo to doskonała okazja do odpoczynku po szalonym dniu i oczywiście rozmów ze starymi i nowymi znajomymi. Oczywiście w granicach rozsądku, bo w niedziele znowu czeka mnie pobudka o 6.45.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz