Dziś post z innej beczki, ale już nie mogłem pozostawić tego bez echa.
Tak mogłoby wyglądać hasło reklamowe sklepu meblowego Domar (Szczecin, Twardowskiego 5 i 9) oraz fabryki mebli DĄB Gdynia.
Zakupiliśmy meble jeszcze w kwietniu. W skład zamówienia wchodziły sofa oraz 2 fotele z fabryki DĄB Gdynia oraz komoda i słupek z innej fabryki. Wpłaciliśmy zaliczkę i czekać mieliśmy 3 tygodnie.
Po niecałych trzech tygodniach dzwoni miła pani i informuje, że meble już są. W tym przypadku zwolnienie z pracy, bieg do bankomatu, następnie do Domaru i… okazuje się, że miła pani nie popatrzyła na rewers zamówienia, bo reszta mebli jeszcze nie przyjechała. Ok, może się zdarzyć, dopłaca została dokonana, bo co robić z wybranymi pieniędzmi i pozostało czekać na resztę, czyli na komodę i słupek.
Pierwsze podejście
Po przywiezieniu mebli (sofa +2 fotele) okazuje się, że sofa ma kolory takie, jakie były zamawiane, a fotele odwrotnie są tapicerowane. Cóż, telefon do Domaru i reklamacja. Odebranie foteli nastąpiło drugiego dnia po zgłoszeniu, dostarczenie nowych foteli trwało niecałe 5 tygodni.
Drugie podejście
Przywieziona nowa para foteli miała: 1) nóżki chromowane, a miały być drewniane, 2) tkanina „zewnętrzna” okazuje się być nieco inna. Zatem reklamacja tego samego dnia, w którym dostarczone zostały fotele.
Od momentu reklamacji do jakichkolwiek sensownych ustaleń mija kolejne 5 tygodni. Problemy są prozaiczne. Miła pani kierownik z Domaru zawsze dzwoni po 18 aby powiadomić o ustaleniach za fabryką. Fabryka działa do 15:30, więc ustalenia muszą poczekać do następnego dnia, aż pani kierownik ustali coś z fabryką. Kolejna sprawa to fakt, że materiał nie może być inny. Musi być przecież taki sam.
W końcu fabryka przyznaje rację, bo dostawca materiału zmienił fakturę materiału i jest już inny.
Podejście dwa i pół
Co teraz zrobić? Pozostać przy sofie i nieco innych fotelach – różnica była naprawdę niewielka – czy dalej reklamować. Postanowiliśmy pozostać, bo Domar obiecał na miejscu zmienić nóżki z chromowych na drewniane. Niestety okazało się, że to da się zrobić tylko i wyłącznie w fabryce. A skoro w fabryce, to chcemy je przetapicerować.
Trzecie podejście
Tym razem musieliśmy wysłać sofę, to oba materiały się zmieniły. Fotele wraz z sofą zostaną nam po 2 tygodniach dostarczone.
Ogólnie zakup dokonany po Wielkanocy jeszcze nie został sfinalizowany, a tekst ten jest pisany 4 sierpnia.
Aktualizacja: 7 sierpnia – fotele i sofa dotarły. Fotele znowu mają nóżki chromowe, a miały być drewniane...
piątek, 7 sierpnia 2009
środa, 8 lipca 2009
Po Warszawie
Już po szkoleniu w Warszawie. Miała być inna lokalizacja, ale była ta sama. Za to inna firma i inna sala. Na pewno lokalizacja jest doskonała, bo w samym centrum miasta, choć są też tego minusy w postaci dojazdu. Sala też była już ładna i przestronna. Ledwo połowa sali była zapełniona, co dało każdemu (mam nadzieje) uczestnikowi trochę swobody.
Szkolenia dwudniowe mają to do siebie, że część osób idzie na dwa dni. Szczerze powiem, to chciałbym aby zawsze każda osoba szła na: albo pierwszy dzień, albo na oba. Dzięki temu, jeżeli mam więcej czasu, mogę powiedzieć coś więcej, co pochodzi z dnia drugiego. W skutek tego drugi dzień można skończyć 30 minut wcześniej - i tak chyba za późno, bo każdy uczestnik takiego dwudniowego maratonu już po godzinie 12 chciałby iść.
Nie ma co owijać w bawełnę. Dwa dni szkolenia to bardzo dużo informacji dla każdego. A jeżeli ktoś rozpoczyna pracę z Tradosem, to warto pójść na pierwszy dzień, a na drugi udać się dopiero po miesiącu (o ile oczywiście jest taka możliwość).
Zatem kolejne szkolenie za mną. Sporo pierwszego dnia było problemów technicznych u uczestników, ale na szczęście program tak dobrany jest, aby zmieścić pytania i problemy w te osiem godzin szkolenia.
Możliwe, że kolejne wyjazdowe szkolenie będzie już z nowej wersji Studio, bo jednak sporo osób już ją posiada. Ale tak naprawdę zależy to nie ode mnie, ale od zapotrzebowania na konkretne szkolenia i od firmy SDL, która różne wymagania stawia...
MS
Szkolenia dwudniowe mają to do siebie, że część osób idzie na dwa dni. Szczerze powiem, to chciałbym aby zawsze każda osoba szła na: albo pierwszy dzień, albo na oba. Dzięki temu, jeżeli mam więcej czasu, mogę powiedzieć coś więcej, co pochodzi z dnia drugiego. W skutek tego drugi dzień można skończyć 30 minut wcześniej - i tak chyba za późno, bo każdy uczestnik takiego dwudniowego maratonu już po godzinie 12 chciałby iść.
Nie ma co owijać w bawełnę. Dwa dni szkolenia to bardzo dużo informacji dla każdego. A jeżeli ktoś rozpoczyna pracę z Tradosem, to warto pójść na pierwszy dzień, a na drugi udać się dopiero po miesiącu (o ile oczywiście jest taka możliwość).
Zatem kolejne szkolenie za mną. Sporo pierwszego dnia było problemów technicznych u uczestników, ale na szczęście program tak dobrany jest, aby zmieścić pytania i problemy w te osiem godzin szkolenia.
Możliwe, że kolejne wyjazdowe szkolenie będzie już z nowej wersji Studio, bo jednak sporo osób już ją posiada. Ale tak naprawdę zależy to nie ode mnie, ale od zapotrzebowania na konkretne szkolenia i od firmy SDL, która różne wymagania stawia...
MS
czwartek, 18 czerwca 2009
Szkolenie w Warszawie
Oprócz rozważań nad nowym tradosem przygotowuję się do kolejnego szkolenia.
Znowu Warszawa.
W stolicy zawsze szkolenia są organizowane i chyba nie było sytuacji, abyśmy je musieli odwołać ze względu braku dostatecznej ilości uczestników.
Mieliśmy mieć tym razem sale w innym miejscu, ale przez głupie wpadki dalej będziemy w tym samym budynku, ale wynajęta sala jest od kogoś innego. Ważne, że w centrum. Każdemu łatwiej dojechać, bo naliczyłem chyba z 5 linii tramwajowych i pewnie podobnie autobusowych, które zatrzymują się obok rotundy.
Tym razem ma być większa sala, to może nie będzie takiego ścisku, jaki czasami jest, gdy powyżej 15 osób jest na szkoleniu. Cóż, wynajem sal ma to do siebie, że nie wiem jak wyglądają takie sale. Na zdjęciu jest super, a w rzeczywistości już nieco gorzej. Ale nie jest źle i tak trzeba trzymać :)
Znowu Warszawa.
W stolicy zawsze szkolenia są organizowane i chyba nie było sytuacji, abyśmy je musieli odwołać ze względu braku dostatecznej ilości uczestników.
Mieliśmy mieć tym razem sale w innym miejscu, ale przez głupie wpadki dalej będziemy w tym samym budynku, ale wynajęta sala jest od kogoś innego. Ważne, że w centrum. Każdemu łatwiej dojechać, bo naliczyłem chyba z 5 linii tramwajowych i pewnie podobnie autobusowych, które zatrzymują się obok rotundy.
Tym razem ma być większa sala, to może nie będzie takiego ścisku, jaki czasami jest, gdy powyżej 15 osób jest na szkoleniu. Cóż, wynajem sal ma to do siebie, że nie wiem jak wyglądają takie sale. Na zdjęciu jest super, a w rzeczywistości już nieco gorzej. Ale nie jest źle i tak trzeba trzymać :)
co jest publikacją prasową
Zacząłem się obawiać, czy pisanie przynajmniej raz w tygodniu nie jest zbyt częstym publikowaniem. Bo przecież nasz wspaniały rząd już myśli o nowelizacji ustawy i jej zaktualizowanie o coś, co się zwie Internet.
W nowelizacji nie zdefiniowane pojęcia blogów i stron własnych, więc mamy się czego bać :(
Cóż, wszystko musi wychodzić niedorobione, aby później pojawiały się poprawki, które tak wspaniały produkt naprawiają i ulepszają.
Podobnie jest i ma być z Tradosem 2009, bo przecież jest sprzedawany z pakietem SDL Trados 2007. Dlaczego? Nie można było obu wersji zintegrować w jedną całość?
Można było...
Można i podobno w ciągu roku ma wyjść nowy produkt. Dlatego licencje na 2007 były ograniczone czasowo. W sumie nie tylko dlatego, bo po co trzymać stary produkt, prowadzić dla niego pomoc techniczną i wydawać poprawki.
Zatem prawdopodobnie na wiosnę będzie nowe STUDIO 2010 (ładnie to brzmi i wygląda), które już będzie multikombajnem i będzie nawet za nas tłumaczyło ;)
Cóż, pożyjemy, zobaczymy.
MS, TT
W nowelizacji nie zdefiniowane pojęcia blogów i stron własnych, więc mamy się czego bać :(
Cóż, wszystko musi wychodzić niedorobione, aby później pojawiały się poprawki, które tak wspaniały produkt naprawiają i ulepszają.
Podobnie jest i ma być z Tradosem 2009, bo przecież jest sprzedawany z pakietem SDL Trados 2007. Dlaczego? Nie można było obu wersji zintegrować w jedną całość?
Można było...
Można i podobno w ciągu roku ma wyjść nowy produkt. Dlatego licencje na 2007 były ograniczone czasowo. W sumie nie tylko dlatego, bo po co trzymać stary produkt, prowadzić dla niego pomoc techniczną i wydawać poprawki.
Zatem prawdopodobnie na wiosnę będzie nowe STUDIO 2010 (ładnie to brzmi i wygląda), które już będzie multikombajnem i będzie nawet za nas tłumaczyło ;)
Cóż, pożyjemy, zobaczymy.
MS, TT
piątek, 12 czerwca 2009
Mega zamieszanie licencyjne przy Tradosie Studio
SDL się ugiął i...
No właśnie, sam się zastanawiam czy dobrze, czy też nie. Tzn zastanawiam się z punktu widzenia osoby kompletnie postronnej, bo jako osoba związana z tym oprogramowaniem, ze szkoleniami i sprzedażą powinienem się cieszyć, bo nie stracimy klientów.
Ale patrząc po prostu na produkt i aktualizację, to jak to powinno być? Wiele firm sprzedając aktualizację swojego produktu daje możliwość pracy także na starej wersji. Ale chyba zdecydowana większość sprzedając upgrade oczekuje od klienta, aby korzystał ze zaktualizowanej wersji a nie starej, albo starej i nowej.
Chyba właśnie najgorsza dla producenta, czyli SDL, jest sytuacja, gdy każdy freelancer ma teraz licencję i 2007 i 2009, oraz obie są "permamentne", czyli nie wygasają. Bo co to oznacza, a to, że korzystając z kodów można zainstalować na trzech maszynach program i udawać małą agencję tłumaczeń z trzema licencjami. Wiem, nie każdy taki jest i większość będzie korzystać tak, jako powinien klient, czyli na zmianę w zależności od potrzeby z 2007 i 2009.
Tak czy siak, to dobrze, że można korzystać bez limitu czasowego z Tradosa 2007, bo nie wiadomo, czy Trados Studio się przyjmie. Mi się ten produkt podoba, użytkownikom może też się podobać, ale głównie to chyba agencje i klienci zlecający tłumaczenie mają tu głos.
No właśnie, sam się zastanawiam czy dobrze, czy też nie. Tzn zastanawiam się z punktu widzenia osoby kompletnie postronnej, bo jako osoba związana z tym oprogramowaniem, ze szkoleniami i sprzedażą powinienem się cieszyć, bo nie stracimy klientów.
Ale patrząc po prostu na produkt i aktualizację, to jak to powinno być? Wiele firm sprzedając aktualizację swojego produktu daje możliwość pracy także na starej wersji. Ale chyba zdecydowana większość sprzedając upgrade oczekuje od klienta, aby korzystał ze zaktualizowanej wersji a nie starej, albo starej i nowej.
Chyba właśnie najgorsza dla producenta, czyli SDL, jest sytuacja, gdy każdy freelancer ma teraz licencję i 2007 i 2009, oraz obie są "permamentne", czyli nie wygasają. Bo co to oznacza, a to, że korzystając z kodów można zainstalować na trzech maszynach program i udawać małą agencję tłumaczeń z trzema licencjami. Wiem, nie każdy taki jest i większość będzie korzystać tak, jako powinien klient, czyli na zmianę w zależności od potrzeby z 2007 i 2009.
Tak czy siak, to dobrze, że można korzystać bez limitu czasowego z Tradosa 2007, bo nie wiadomo, czy Trados Studio się przyjmie. Mi się ten produkt podoba, użytkownikom może też się podobać, ale głównie to chyba agencje i klienci zlecający tłumaczenie mają tu głos.
wtorek, 9 czerwca 2009
STUDIO a Synergy
Widać, że programiści wzięli sobie do serca narzekania użytkowników, resellerów i innych osób, które marudziły jakie to Synergy jest fajne, ale nie-dorobione...
Synergy miało kilka niedociągnięć, które praktycznie dyskwalifikowały je do codziennego użytku. W sumie to nie wiem jeszcze, czy wszystkie wady są naprawione, ale kilka na pewno.
- Projekt można uznać za skończony, ale w końcu można go także przywrócić do żywych
- Tworząc paczkę z plikami dorzucać można także pliki baz/słowników i czego tam nie ma, a się przyda tłumaczowi
- Podczas tłumaczenia praktycznie w tle odpalają się wtyczki (QA Checker 3.0 i może jakiś Tag Verifier) i sprawdzają, czy nie brakuje czegoś w przetłumaczonym właśnie segmencie
- Kalkulowanie przetłumaczonych słów też fajnie w tle się robi i od razu na pasku to widać
Tyle na dziś, po kolejnych godzinach pracy z nową odsłoną pakietu. Teraz trochę będę musiał się wstrzymać z odkrywaniem Studia, bo musimy przygotować polskie podręczniki do Tradosa i Multiterma...
Synergy miało kilka niedociągnięć, które praktycznie dyskwalifikowały je do codziennego użytku. W sumie to nie wiem jeszcze, czy wszystkie wady są naprawione, ale kilka na pewno.
- Projekt można uznać za skończony, ale w końcu można go także przywrócić do żywych
- Tworząc paczkę z plikami dorzucać można także pliki baz/słowników i czego tam nie ma, a się przyda tłumaczowi
- Podczas tłumaczenia praktycznie w tle odpalają się wtyczki (QA Checker 3.0 i może jakiś Tag Verifier) i sprawdzają, czy nie brakuje czegoś w przetłumaczonym właśnie segmencie
- Kalkulowanie przetłumaczonych słów też fajnie w tle się robi i od razu na pasku to widać
Tyle na dziś, po kolejnych godzinach pracy z nową odsłoną pakietu. Teraz trochę będę musiał się wstrzymać z odkrywaniem Studia, bo musimy przygotować polskie podręczniki do Tradosa i Multiterma...
środa, 3 czerwca 2009
SDL Trados STUDIO 2009
Jest wiele innych problemów i spraw, które w sumie powinny zostać tutaj najpierw napisane, ale postanowiłem napisać coś o nowym Tradosie.
Bawię się tym cackiem od 3 dni i muszę powiedzieć jedno – jest inny. Inny nie oznacza lepszy czy gorszy, bo to każdy sobie sam dopowie…
Zacznę od podobieństw do poprzednich wersji. Podobieństwa są dwa.
1) Synergy z poprzedniej wersji jest teraz faktycznie głównym elementem całego pakietu. Nie można już uruchomić sobie dowolnego programu, jak to zawsze na szkoleniach pokazywałem. Teraz uruchamiamy Synergy, a właściwie Tradosa Studio i mamy wszystko w jednym oknie. W sumie bardzo to teraz przypomina SDLX’a i jego dashboard ze wszystkimi elementami.
2) Drugim podobieństwem na dzień dzisiejszy jest Multiterm, który nieznacznie się zmienił i dalej jest osobnym programem (także do instalowania z osobnego instalatora). Jeżeli zatem ktoś od lat zna Tradosa, to nowa wersja postawi naszą wiedzę do góry nogami. Jeżeli znamy np. SDLX’a to będzie nam o wiele łatwiej się do STUDIA przyzwyczaić.
Jakie zatem są różnice?
Pierwsza, to duże podobieństwo edytora do edytora ze wspomnianego SDLX’a. Kolejna to taka, że niestety w Wordzie już sobie nie potłumaczymy, bo SDL zrezygnował z takowej integracji . Czyli mamy tabelę z dwoma kolumnami – w lewej jest tekst oryginalny, a w prawej nasze tłumaczenia. Podobno w aktualizacji (np. sp1) ma pojawić się możliwość zmiany wyglądu na tradoso-podobny styl, czyli tłumaczymy od góry do dołu i pozostawiamy dwujęzyczne segmenty. Podobno…
Kolejna różnica, to niekompatybilność ze starszymi pamięciami. Owszem, można przenieść stare pamięci , ale poprzez konwersję do nowego, zupełnie innego formatu. Oznacza to tyle, że pracując na różnych wersjach trzeba będzie importować i eksportować zawartości pamięci pomiędzy wersjami pakietu Trados.
Dalsze różnice to chyba tak naprawdę różne usprawnienia podczas tłumaczenia. Mamy tu inteligentne narzędzie, które szybko zamyka nam aktywny tag (otwieramy tag [A], a program po wciśnięciu CTRL+. wprowadzi automatycznie korespondujący z nim tag zamykający), autoprograpację identycznych segmentów, predykcję wprowadzanego tekstu w oparciu o glosariusze lub specjalne bazy predykcji, w ogóle łatwiejsze zarządzanie substytutami i tagami formatującymi.
Tych nowości jest jeszcze więcej, ale jeszcze sam nie ogarnąłem tego produktu, bo cały czas brak czasu…
Bawię się tym cackiem od 3 dni i muszę powiedzieć jedno – jest inny. Inny nie oznacza lepszy czy gorszy, bo to każdy sobie sam dopowie…
Zacznę od podobieństw do poprzednich wersji. Podobieństwa są dwa.
1) Synergy z poprzedniej wersji jest teraz faktycznie głównym elementem całego pakietu. Nie można już uruchomić sobie dowolnego programu, jak to zawsze na szkoleniach pokazywałem. Teraz uruchamiamy Synergy, a właściwie Tradosa Studio i mamy wszystko w jednym oknie. W sumie bardzo to teraz przypomina SDLX’a i jego dashboard ze wszystkimi elementami.
2) Drugim podobieństwem na dzień dzisiejszy jest Multiterm, który nieznacznie się zmienił i dalej jest osobnym programem (także do instalowania z osobnego instalatora). Jeżeli zatem ktoś od lat zna Tradosa, to nowa wersja postawi naszą wiedzę do góry nogami. Jeżeli znamy np. SDLX’a to będzie nam o wiele łatwiej się do STUDIA przyzwyczaić.
Jakie zatem są różnice?
Pierwsza, to duże podobieństwo edytora do edytora ze wspomnianego SDLX’a. Kolejna to taka, że niestety w Wordzie już sobie nie potłumaczymy, bo SDL zrezygnował z takowej integracji . Czyli mamy tabelę z dwoma kolumnami – w lewej jest tekst oryginalny, a w prawej nasze tłumaczenia. Podobno w aktualizacji (np. sp1) ma pojawić się możliwość zmiany wyglądu na tradoso-podobny styl, czyli tłumaczymy od góry do dołu i pozostawiamy dwujęzyczne segmenty. Podobno…
Kolejna różnica, to niekompatybilność ze starszymi pamięciami. Owszem, można przenieść stare pamięci , ale poprzez konwersję do nowego, zupełnie innego formatu. Oznacza to tyle, że pracując na różnych wersjach trzeba będzie importować i eksportować zawartości pamięci pomiędzy wersjami pakietu Trados.
Dalsze różnice to chyba tak naprawdę różne usprawnienia podczas tłumaczenia. Mamy tu inteligentne narzędzie, które szybko zamyka nam aktywny tag (otwieramy tag [A], a program po wciśnięciu CTRL+. wprowadzi automatycznie korespondujący z nim tag zamykający), autoprograpację identycznych segmentów, predykcję wprowadzanego tekstu w oparciu o glosariusze lub specjalne bazy predykcji, w ogóle łatwiejsze zarządzanie substytutami i tagami formatującymi.
Tych nowości jest jeszcze więcej, ale jeszcze sam nie ogarnąłem tego produktu, bo cały czas brak czasu…
niedziela, 31 maja 2009
techsupp to niewdzięczna praca
Technical support, czyli po naszemu ogólnie pomoc techniczna to ciężki kawałek chleba. Szczególnie dla osoby wybuchowym charakterem...
Pomoc techniczna prowadzona przez email i tak jest lepsza niż taki hot/help line, bo można sobie wstać i ochłonąć po kolejnym mailu, jacy my to imbecyle. Choć w internecie jest wiele filmików, jak to helpline wycisza rozmówcę, odreagowuje, po czym rozmawia dalej.
Na dodatek ludziom się wydaje, ze to nasz obowiązek świadczyć pomoc techniczną 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. A czy np Komputronik, który sprzedaje np oprogramowanie firmy Microsoft świadczy taką pomoc? Nasza firma też tylko redystrybuuje program w Polsce.
My po prostu chcemy ludziom pomagać, bo jednak oprogramowanie, które sprzedajemy do najłatwiejszych nie należy. Kolega staje na rzęsach, aby ceny były niższe, negocjuje promocje, ja robię szkolenia, odpisuję na maile a może jedna na 20 osób podziękuje nam za to, a reszta uzna, że to przecież nasz obowiązek.
Cóż, jak już wcześniej pisałem - jedna rzecz będzie przyjemnością, a inna już tylko obowiązkiem. Na szczęście dajemy radę i mam nadzieję, jak sądzę, z pozytywnym rezultatem.
Techsupp to także choroba. Do tego stopnia, że sprawdzam maile w weekend i czasami nawet na nie odpisuje. Ale szczerze powiem, to staram się tego nie robić. Bo raz odpiszę, to potem ktoś będzie oczekiwał odpowiedzi bez względu na porę dnia...
Pomoc techniczna prowadzona przez email i tak jest lepsza niż taki hot/help line, bo można sobie wstać i ochłonąć po kolejnym mailu, jacy my to imbecyle. Choć w internecie jest wiele filmików, jak to helpline wycisza rozmówcę, odreagowuje, po czym rozmawia dalej.
Na dodatek ludziom się wydaje, ze to nasz obowiązek świadczyć pomoc techniczną 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. A czy np Komputronik, który sprzedaje np oprogramowanie firmy Microsoft świadczy taką pomoc? Nasza firma też tylko redystrybuuje program w Polsce.
My po prostu chcemy ludziom pomagać, bo jednak oprogramowanie, które sprzedajemy do najłatwiejszych nie należy. Kolega staje na rzęsach, aby ceny były niższe, negocjuje promocje, ja robię szkolenia, odpisuję na maile a może jedna na 20 osób podziękuje nam za to, a reszta uzna, że to przecież nasz obowiązek.
Cóż, jak już wcześniej pisałem - jedna rzecz będzie przyjemnością, a inna już tylko obowiązkiem. Na szczęście dajemy radę i mam nadzieję, jak sądzę, z pozytywnym rezultatem.
Techsupp to także choroba. Do tego stopnia, że sprawdzam maile w weekend i czasami nawet na nie odpisuje. Ale szczerze powiem, to staram się tego nie robić. Bo raz odpiszę, to potem ktoś będzie oczekiwał odpowiedzi bez względu na porę dnia...
piątek, 29 maja 2009
Trenerem SDL'a być
Jak to jest być osobą, która teoretycznie wie wszystko o pakiecie SDL Trados?
Jest to trochę uciążliwe. Szczególnie, gdy pracuję także jako pomoc techniczna dla naszych klientów. (W Polsce, bo tylko tu możemy sprzedawać program, więc ograniczamy się tylko do rynku rodzimego.)
Choć uciążliwe, to jednak lubię to. Zawsze lubiłem. Wszakże uczyłem informatyki dzieciaki w poradni PZG, potem także w szkole podstawowej i gimnazjum, a jeszcze później także na studiach przez krótkie 2 lata. Lubię uczyć. Daje mi to satysfakcję, że ktoś będzie coś wiedział dzięki mnie. Szczególnie gdy wiem, że inna osoba na moim miejscu nie przekazałaby tylu i takich informacji, jak ja.
Co zatem będzie się działo na tym blogu?
Hmm, sam do końca nie wiem. O codziennej pracy, o szkoleniach, konferencjach, programie trados i jeszcze może podpowiedziach w przypadku problemów z tym oprogramowaniem.
Jak często będą aktualizacje?
Hmm, znowu nie wiem. Pewnie nie będzie na tyle materiału, aby pisać codziennie, ale 2-3 razy na tydzień mam nadzieje coś tu napisać.
Jest to trochę uciążliwe. Szczególnie, gdy pracuję także jako pomoc techniczna dla naszych klientów. (W Polsce, bo tylko tu możemy sprzedawać program, więc ograniczamy się tylko do rynku rodzimego.)
Choć uciążliwe, to jednak lubię to. Zawsze lubiłem. Wszakże uczyłem informatyki dzieciaki w poradni PZG, potem także w szkole podstawowej i gimnazjum, a jeszcze później także na studiach przez krótkie 2 lata. Lubię uczyć. Daje mi to satysfakcję, że ktoś będzie coś wiedział dzięki mnie. Szczególnie gdy wiem, że inna osoba na moim miejscu nie przekazałaby tylu i takich informacji, jak ja.
Co zatem będzie się działo na tym blogu?
Hmm, sam do końca nie wiem. O codziennej pracy, o szkoleniach, konferencjach, programie trados i jeszcze może podpowiedziach w przypadku problemów z tym oprogramowaniem.
Jak często będą aktualizacje?
Hmm, znowu nie wiem. Pewnie nie będzie na tyle materiału, aby pisać codziennie, ale 2-3 razy na tydzień mam nadzieje coś tu napisać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)